Życie w korporacji

Młoda dziewczyna, całkiem ładna, ale zbyt pewna siebie. Możliwe? Och tak. Szczególnie podczas drogi pięcia się na korporacyjny szczyt (nie, to nie ja).

Jakie są zasady pokazywania się z tej najlepszej strony na biurowych korytarzach?

1. Szpilki, tak tak, szpilki, im wyższe tym lepsze, nieważne czy do spódnicy czy do spodni. Najlepiej w nowoczesnym kolorze, cieniutkie jak igły i broń cię Piotrek czarne. Kolor ma się wyróżniać, zwracać odpowiednio uwagę na nosicielkę.

2. Uśmiech, przyklejony na stałe, szczebioczący, najlepiej odrobinę piskliwy. Żart wysublimowany, ale nie za bardzo śmieszny.

3. Teczka dokumentów, z którą poruszasz się po korytarzu w godzinach „pracy”, im grubsza, tym lepsza.

4. Inteligentnie brzmiąca książka, koniecznie z wytłuszczonym dużym tytułem, nosisz ją okładką na zewnątrz w porze lunchu. Z nią oczywiście idziesz po kawę, obiad, nie musisz jej otwierać. Ważne aby ją nosić, nie czytać.

5. Mętny, zmęczony wypracowany wzrok spoglądający na automat do kawy. Z głośnym westchnieniem czekasz aż życiodajny płyn spłynie do kubka, przecież Ty cały dzień nie piłaś kawy, nie miałaś czasu po nią iść.

6. Pudełko wazeliny pod ręką. Oblewasz nią każdego wyższego szczeblem minimum o 2 stanowiska. Zaczynasz od fryzury przez idealnie dobraną garsonkę/ garnitur, docierasz do błyskotliwego dowcipu pocierając jednocześnie ego pochwałą za ostatni raport – ach, w życiu nie widziałam tak równych wierszy i kolumn, a ten dobór kolorów przy hiperlinkach! Jak to zrobiłeś/aś? Jestem taka pełna podziwu!

7. Po korytarzu się nie chodzi, po korytarzu się pędzi (oczywiście z książką ws. teczką pod pachą). Przecież wszyscy muszą widzieć, że jesteś bardzo zajęta i właśnie bardzo się śpieszysz, bo pracy dużo a czasu mało.

8. Nie jadasz odgrzewanego kotleta, to brzmi zbyt swojsko. Dobrze wygląda za to: pesto, sushi, carbonara, zupa krem etc. I broń Cię Panie Piotrek korzystać z mikrofali, jedzenie przynosisz z kantyny, bistro lub zamawiasz tygodniowy catering z dostawą do firmy.

9. Podczas porannej kawy opowiadasz o wakacyjnych planach/ lub przeżywasz intensywnie wspomnienia z poznanej dopiero kultury dalekiego .. Egiptu.

10. Z pracy nie wychodzisz o 17:00, czekasz przynajmniej 20 minut. Pamiętaj – jesteś bardzo zapracowana.

11. Gardzisz Wyborczą, w kuchni czytasz Newsweeka.

12. Wieczorami nie wyskakujesz na piwo, idziesz na lampkę białego wina.

13. Bardzo często używasz słów: projekt, zadania, zysk, wzrost, kalkulacja – pamiętaj o tym zamiast przecinków w zdaniu.

14. Nie podjadasz czipsów przed komputerem –  masz jabłko, zbożowe płatki z najnowszej reklamy i pudełeczko jogurtu jakiejś koniecznie ECOfirmy.

15. Zamawiając brakujące długopisy wyraźnie w mailu zaznaczasz, że już drugi raz musisz się o to prosić, a jesteś bardzo zajęta, przy okazji do wiadomości załączasz wszystkich świętych aby zaznaczyć wagę Twojego przekazu (nieważne, że mail z pierwszym „proszeniem” wysłałaś 10 minut wcześniej).

Jeszcze jakieś punkty? Bo ja się już pogubiłam ;)

 

19 comments on “Życie w korporacji
  1. Hyh…ciekawe, chociaż nieco przerysowane. Dodałabym dopisek ” opis dotyczy osób uczestniczących w wyścigu szczurów”. Wiadomo pracować trzeba, zajętym być wypada – bo jeśli nie to szef coś swojego na łep zwali. Szpilki – jasne, w końcu na równych korytarzach można w nich biegać bez strachu że spotka Cię kontuzja. Co innego na miejskich chodnikach ;)Wazeliny nie posiadam, raczej staram się powstrzymywać cięty język, bo niektórzy często aż się proszą o usadzenie.Króluje raczej zwykły „chińczyk” bo jest najbliżej, ale firma zapewnia paszę więc nie narzekamy :D Fakt korpo to specyficzne miejsce, ale jeśli znajdziesz niszę pt. „siedzę, robię swoje i resztę mam w poważaniu” to można przywyknąć i nawet zacząć się tym cieszyć :)

  2. hm, myślałam, że się pisze „NIEWAŻNE”, ale po przeczytaniu setny raz „nie ważne”, już zaczynam mieć wątpliwości. Może rzeczywiście była jakaś zmiana w ortografii języka polskiego…

  3. Ostatnio w mojej małej firmie po odbiór materiałów z produkcji przyjechał Pan dyrektor (dużo starszy) i Pan inspektor kontroli (bardzo młody). Pan dyrektor zamówił to i owo, my zrobiliśmy to i owo, pyk telefon że gotowe i już są po odbiór. Ani moja firma ani firma Pana dyrektora to nie korporacje, zwykłe rodzinne firmy. Ale Ale Pan inspektor tak szukał uchybień, błędów, językiem po spawach jeździł, szmatką wycierał – jak lustro polerował, głaskał, wąchał, pod światło stawiał, ze światłem oglądał, z lupą się nie rozstawał (szkoda, że mikroskop zostawił w firmie :) ). I jak mówi stare przysłowie – „Kto szuka ten znajdzie” i pan inspektor znalazł. Dziurę w spawie !!! średnica 0,05 mm !!! toż to zgroza taki chłam robić?!!! Oczywiście na miejscu wszystko poprawiono (tzn. 1 szt z 16 bo 15 było idealnych). Pan dyrektor zadowolony, Pan inspektor w skowronkach – bo co jak co – wykazał się. Na pożegnanie spytałam, czy może używa wazeliny, bo bym się poczęstowała bo usta mi spierzchły, ale chyba nie zrozumiał niuansu. A może mu wysłać pudełeczko tak dla żartu? Co sądzicie??

  4. Eeee. mocno przerysowane, pracuje w korporacji od dobrych …nastu lat w korpo wiec pozwole sie nie zgodzić z autorem.
    Szpilki nosze ale jako jedno z nielicznych i dlatego, ze lubię ale mie jest regułą, trampki tez mile widziane zwlaszcza w piatki. Usmiech przyklejony na stałe – ooo to raczej odwrotnie, przynajmniej na moich korytarzac, wzrok mętny to potwierdzam. Wazelina – jak wszedzie, ilośc posiadanej wazeliny zależy od człowieka, pojawia sie wszędzie, kto zdobył tę „umiejętność” w jeszcze w szkole będzie jej używał niezależnie od miejsca pracy, zmora i plaga, której nie cierpię ale nie mogę powiedzieć, że każdy jest wazeliniarzem. Z pracy kazdy ucieka punktualniel, min przed koncem pracy praktycznie stoi w drzwiach. Zajadamy chipsy, zupę pomidorową czy inny obiad odgrzewany w mikroafli.
    Pozdrawiam, pracownik korpo :)

  5. 100 punktów za podpier… w obecności podpierda..nego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam podpierd….jący na spółkę z przełożonym do którego się podpierd… i wmówienie podpierda…nemu jego winy.

  6. Sami stworzyliśmy tak nadęty do granic wytrzymałości świat. Najgorszym z tego wszystkiego są ci durni prezesi tak dobrze słyszycie durni, którzy uważają się za pępków świta. Nie zmienią nic w swoich starodawnych skostniałych tworach żeby ludziom żyło się lepiej i prawdziwiej . Po co ? przecież tak lubią wazelinę, że jeśli to zmienią nikt już nie będzie im „lizać” butów.

  7. Pracuję w korporacji kilka lat. Tekst bardzo mocno przesadzony. Pewnie pisała to osoba, która ma problemy ze znalezieniem pracy.

    • Niekoniecznie ;) pisze to osoba, ktòra pracę ma i ją lubi i o zgrozo – w korporacji.
      Tekst owszem wyolbrzymiony i nie generalizujący a jedynie wytłuszczający pewne spostrzeżenia, zaròwno z własnych obserwacji jak i opowieści znajonych. Nazwałabym to karykaturą korpo-życia :)
      Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>