Sex w Wielkim Mieście po polsku.

Weekend minął szybko, pośród przyjaciół i na wesoło. Poskutkował również tym, że zaczęłam doceniać swoją korpo.

Piątek pod znakiem chmielowego jasnego, śmiechów i plotek. Siedzimy ja, K, K1, I ,N- Bank, Bank, Prawnik, Reklama, Finanse.
Z pracy uciekłyśmy z K. ok 18:00, jedynie jedna godzina dłużej celem zgrabnego zamknięcia tygodnia i nie odkładania na poniedziałek.
Wpadłyśmy do I. kilka minut później i w oczekiwaniu na K1, sączyłyśmy perliście złociste z butelek.
K1 dołączyła do nas ok 20:00.
- Rany, jak dobrze, że udało mi się dzisiaj wyjść wcześnie.
- że JAK?
- A wiecie, klientów mam kilku, duży projekt, burza mózgów, asap i you know! Jeśli jutro wstanę wcześnie to wpadnę na chwilę do firmy pokończyć kilka spraw, bo w tygodniu już nie dałam rady.
- i codziennie siedziałaś do 20:00? – moje oczy wyszły z orbit już po wysłuchaniu historii o wpadaniu do pracy o 09:00 rano, po imprezie.
- Nie, codziennie, to do ok 22:00, czasem dłużej.
- a przepraszam, kiedy ty podstawowe zakupy do domu robisz?
- online…

wieczór zakończyłyśmy pod znakiem marudzenia na korpo-garnitury i szpilki oraz stwierdzeniem, że E. KANT na 100% był pracownikiem korporacji

Sobota, spotykam się na mieście z E. Spacerując po Starym Mieście w poszukiwaniu zacisznej knajpki, w której mogłybyśmy spokojnie oddać się plotkom, schodzimy na temat pracy.
- E. czemu nigdy nie mogę Cię dorwać w tygodniu, na kawę po pracy np.?
- A, wiesz, sezon mamy w firmie, w sumie to trwa już od kwietnia, urwanie głowy, siedzę do późna.
- Do późna, tzn? – pamiętna na dyskusję z K1 dzień wcześniej, wolałam doprezycować określenie „późno”.
- mhm, w sumie to obiecałam sobie, że po 14-tu godzinach wychodzę do domu?.
- PO 14-tu?! – moje uszy przechodziły właśnie proces przekazywania zasłyszanych dźwięków do zwojów mózgowych
- No… tak, ale teraz mam już służbowe auto więc przynajmniej nie ma problemu z dojazdem potem do domu.

Patrzę na te moje psiapsióły i choćbym nie wiem jak chciała sobie wyobrazić nas w rolach z Sexu w Wielkim Mieście, to mimo wysiłków i skupienia mi to absolutnie nie wychodzi. Wiekiem w sumie niedługo zbliżymy się do głównych bohaterek, ale czasu na podboje miłosne, wizyty w kawiarniach, wyjścia na koktailowe spotkania i bieg w poszukiwaniu cudownych czerwonych szpilek jakoś brakuje.

Amerykańskie good job i poklepanie po ramieniu w ramach motywacji pracowniczej weszło w politykę polskich firm?
Przeinaczona moda idealnie przyjęła się na naszym rynku?
Nie do końca rozumiem taki system, w którym pracownik wypala się średnio po pół roku, niekoniecznie umysłowo, ale wątrobowo, żołądkowo i z nutką siwizny.

Na prawdę, lubię moją pracę i powrót do domu przed 22:00.swm

One comment on “Sex w Wielkim Mieście po polsku.
  1. Tak, ja też stanowczo lubię wracanie do domu z pracy przed 17 :) I chociaż jednego dnia zawsze pracuję do 19.30, jedna sobota w miesiącu też jest moja, no i dorabiam popołudniami… nie wyobrażam sobie pracy w korporacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>