Oda do korporacji

Pracujący lud polski
Na przystanku się zebrał
Pędem korpo zwabiony
Przyszedł gonić marzenia.

I zbawienia wypatrzyć
Gdzieś hen z pętli w oddali…
Gdzież ten przegub falisty
W mza zachwalany?

Czeka lud ten nasz wielki
Nadzieją paruje
W kroplach deszczu w dniu mglistym
Zapał się nie marnuje.

Ach już jedzie, się zbliża
Wybawiciel czerwony
Czy nas weźmie dziś w podróż
Kierowca uczony?

Teczka w rękę na wejście
Ach! I łokieć gotowy!
Falą bracia zwojujmy
Autobus matowy!

Razem wszyscy!
Do pracy, hen, pracy!
By marzenia nie prysły
W drodze do korporacji.

Dziś wpatrzeni za okno
Poprzez krople kuliste
Z twarzą iście warszawską
Miny smutnie promieniste.

Szklane domy, budynki
Z windami srebrnymi
Poranne pojedynki
Z nastrojami smutnymi.

Hen do pracy! Rodacy!
Świat natchnieniem zwojujmy
A na biurku swym cichym
Skrzętnie plany notujmy

W rytm budzików porannych
Pulsem życia niesieni
I w marzeniach swych marnych
Nigdy niedoścignieni.

Szklane domy Słowianie
Windy srebrne, błyszczące
Loga, skrypty i teczki
Swym żywotem płaczące

Marynarki z haemu
Spodnie z orseya
Każdy w swoim kartonie
Szuka dziś pocieszenia.

Hen do pracy Słowianie
Do roboty Polacy!
Żywot krótki i w biegu
Już jesteśmy tacy.

Ach dotarli, zasiedli
Biurka szare i białe
I pracują bezwiednie
Jak trybiki małe.

Myśli, duma i liczy
Kawa w kubku paruje
Na etacie, pòł darmo
Ciężko rodak pracuje

Już miesięcznym biletem
Znajomym się chwali
Zniżką ze 110
Warszawskość utrwalił

Lunch w torebce wstyd 
Dzisiaj tak ze sobą nosić
Sushi trzeba na wynos
Na głos w biurze ogłosić

Pałaszują na poczet
Kart swych debetowych
Życie pełne jest przecież
Procentów bankowych

Tak z uśmiechem obrazkiem
Światu noty dajmy
Chwalmy się, lubujmy
Bezlitośnie oceniajmy

Bo stolica jest nasza
I są gorsi i lepsi
Cóż powiedzieć Polaku
Życie nas nie rozpieści

Targaj bagaż swój ocen
I dyplomów uczelni
Garb się i zamartwiaj
Poczuj życie w pełni

A za lat parę kilka
Gdzieś u terapeuty
Powiedz, że znikasz
Czujesz tylko mętlik

Domy szklane jak kiedyś
Staną się przezroczyste
Windy ciche, spokojne
Już nie będą tak czyste

Wtedy chwytaj za klamkę
Okna w domu za franki
Wyskocz główką na beton
Wspominając poranki

Hen do pracy rodacy
W deszcz ten letni i mglisty
Hen do pracy Słowianie
W ten nasz przegub falisty

I z kierowcą uczonym
Życie toczcie pokazem
By znajomi widzieli
Życie wasze obrazem

Hen do pracy kochani
Życie krótkie i durne
Hen do pracy Słowianie
W te reguły bzdurne

Tak kochamy cię życie
Obrzygane i szare
Tęczy wydruk z fejsbuka
Wrzucam dziś na swą ścianę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>