Miejsca moje – salon moich marzeń

W salonie moich marzeń będzie zawsze jasno, słońce zaglądać  z uśmiechem przez okno będzie nawet zimą.

W salonie moich marzeń królować będą dwie jasne kanapy, jasnozielona z obiciem w pastelowe czerwone i fioletowe polne kwiaty, wyłożona czerwonymi i zielonymi poduszkami, delikatnie zapadająca się pod ciężarem zmęczonego dniem ciała.
Druga, jasnozielona i żółta, w wiosennych, pastelowych kolorach wyróżniających się na tle białych ścian.
Kanapy ustawione będą w centralnym punkcie salonu, oddzielone od siebie niskim kawowym stolikiem z pomalowanego na biało sosnowego drewna. Na stoliku stał będzie przezroczysty wazon wypełniony czerwonymi i żółtymi tulipanami oraz drewniana podstawka na aloesowe kadzidełka. Pod nim schowam zestaw czasopism do przeglądania podczas długich wieczorów.

Wzdłuż jednej ze ścian ustawione będą sosnowe regały o szerokości idealnie dobranej do rozmiaru standardowej książki, szczytami dotykające sufitu. Na półkach rzędami stać będą książki C. Lackberg, S. Kinga, C. Rowling, różnego rodzaju fantastyki, thrillery, a nawet baśnie i biografie. Znajdzie się również miejsce dla białych ramek z uśmiechniętymi fotografiami z podróży i przyjemnymi wspomnieniami reszty mojego życia, a także z motywującymi cytatami popychającymi mnie ku życiu zamiast cofaniu w destrukcję.

Na przeciwległej ścianie, dostojnie rozłoży się fototapeta z obrazem z wiosennego lasu, gąszczu drzew i ukwieconej polanki po środku. Będzie mi ona przypominać o spokojnym oddechu, szumie drzew, kolorach, zapachach, o życiu. Kojąca, pachnąca widokiem zieleń da poczucie bezpieczeństwa, dystansu i relaksu.

Pod oknem stanie drewniany, jasny stół okrążony przez 6 krzeseł. Stół będzie prostokątny, idealnie dobrany do wysokości parapetu. Na jego środku stać będzie podstawka zapełniona żółtymi i zielonymi zapachowymi świecami i pachnącymi, zasuszonymi patchouri. Na krzesłach będą miękkie zielone poduszki w żółte kropki, a parapet zajmą pastelowe doniczki z kwiatami. W doniczkach rozgości się aromatyczna mięta ścinana delikatnie do wieczornego mojito. Pomiędzy doniczkami, z baletowo podniesioną nóżką, uśmiechać się będzie małą, drewniana tancerka dotykająca wspomnień przywiezionych z Havany.

Zamiast firanek, w oknach zawisną jasne, białe rolety, a w rogu pokoju stanie podłogowa lampa z papierowym ikeowskim abażurem.

Na podłodze rozgości się dywan bez wzorów, Puszysty, zielony, koloru trawy z filmowego ogródka.

Na ścianie przeciwległej do okna wisieć będą białe, zielone, żółte i sosnowe ramki wypełnione zdjęciami z wakacji, tańca i sentencjami pozytywnych ludzi. Pod ścianą natomiast dostojnie stanie wymalowana w ludowe kolory skrzynia z obrazkiem zielonych kogutów i wielką poduchą na wieku. Na niej siadać będzie R. opadający ze śmiechu na widok moich powrotów z wyciskających z nóg siłę, lekcji tańca.

Obok regałów zmieści się również sosnowy kredens, z obitymi szkłem drzwiami poprzecinanymi sosnową kratką. W nim rozgoszczą się delikatne, chińskie i holenderskie filiżanki w pełnej gamie wzorów i kolorów, talerzyki na ciasta własnego wypieku, dwie patery i stary, aluminiowy, zielony dzban na wodę.
Na ostatniej półce stać będzie duże pudło ze starymi czarno-białymi zdjęciami wyciąganymi na kawowy stół w chwilach zwątpienia lub smutku, obok niego mniejsze pudełko, z magiczną filiżanką służącą tylko do towarzystwa dla oglądanych zdjęć, z zezwoleniem na picie w niej gorącej, słodkiej, mlecznej czekolady lub kubańskiej kawy starannie wybranej przez teściową.

Rano przed wyjściem do pracy siadać będę na kwiecistej kanapie z filiżanką słodkiej rozpuszczalnej i kanapką z masłem i truskawkowym dżemem. Spojrzenie na ustawione na regale ramki z sentencjami przypominać mi będzie o podjętej o siebie walce i stawianiu kroków tylko do przodu. W Internecie sprawdzę wiadomości ze świata i włączę latynoskie radio. W rytmie Buena Vista Social Club szykować się będę na rozpoczęcie kolejnego, pełnego pozytywnych wyzwań dnia.

Tuż przed wyjściem odstawię filiżankę na dębowy blat w kuchni i nakarmię koty wylegujące się na kaloryferze pod kraciastą, kuchenną zasłonką.

Zaraz po powrocie wtulać się będę w wiosenną miękką kanapę i pośród zapachów aloesowego kadzidełka zapadać będę w godzinną fazę REM o magicznych windach :-) R. budzić mnie będzie pocałunkiem w czoło i gwarem przyprowadzonych znienacka znajomych. Salon zapełniać się będzie śmiechem, żartami i rytmem wybijanym na ciemnym, starym clave. Na stole pojawią się smażone banany, przesolony przez R. kurczak, ryż z fasolą, szklanki zapełnione rumem, kubki z ciemną, gęstą kawą i porozrzucane kartki z zapisanymi na szybko pomysłami na nowy pokaz, piosenkę, układ taneczny.

Około północy znikać będę w sypialni zostawiając kubańskie towarzystwo o niespożytych ilościach energii i cierpiącego na wieczną, artystyczną bezsenność.

Rano, licząc na to, że kubki, kartki, talerze zniknęły ze stołu, parzyć będę ukochaną kawę i zasiadać na kwiecistej kanapie.

sofa

2 comments on “Miejsca moje – salon moich marzeń

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>