Kryminał wstępny

- Tak więc jestem, oto ja
– że kto?
– Początkująca blogerka
– a że czemu?
– a nie wiem, a co, nie można?

Tak więc, tak oto, że ja przyparta do muru moim nowym postanowieniem, wzięłam się w garść i tak, że ja, że ta przyparta, oto tym zdarzeniem co niżej jak widać… zmusiło mnie do spisywania postanowień i przemyśleń onlajn.

Historia wyglądała mniej więcej tak:

Jak co rano szłam wzdłuż linii tramwajowej myśląc o kolejnym dniu pracy. Słońce lekko przygrzewało w plecy, ale pogoda była na tyle nieprzewidywalna, że nie odważyłam się zdjąć polaru. Zaciągając się pierwszym tego dnia papierosem dziarsko maszerowałam w stronę ulicy Boboli, odczekałam wiecznie przedłużające się czerwone światło przeklinając w duchu bez użyteczne przyciski dla pieszych. Ostatecznie dotarłam do marmurowego biurowca. Minęłam ochroniarza, przywitałam się wykorzystując półuśmiech numer trzy, przebiłam przez metalowe bramki za pomocą czerwonej karty z wyblakłym już zdjęciem i ruszyłam windą ku codziennemu przeznaczeniu.

Uśmiechem numer cztery przywitałam się z naszą recepcją i mimowolnie skierowałam wzrok na nowy bukiet działkowych kwiatów stojących na beżowym blacie. Taka mała rzecz a jak zmienia atmosferę i zbija zapach biurowych, ponurych mebli.

Gdy wolnym krokiem dotarłam do swojego biurka od razu poczułam, że coś jest nie tak… Krzesło było przekręcone w prawą, a nie jak zwykle w lewą, stronę. Klawiatura lekko przesunięta do przodu sprawiała wrażenie dziwnie błyszczącej w jarzeniowym świetle lamp. Obok cicho leżała kablowa myszka, również nie w tym miejscu co zwykle. Kubek po kawie niedopitej poprzedniego dnia zniknął, a drewniany blat miał dziwny kwiatowy zapach.

WTF? – pytanie zabrzmiało moim wewnętrznym Ja, po czym to krótkie acz intensywne wrażenie rozwinęłam w potok skrajnych wrażeń i myśli. Nie do końca rozumiałam całokształt obrazu jaki właśnie moje tęczówki, źrenice czy inne medyczne określenie, nakłuwały na małe neurony, przekazując obrazy do pofałdowanego mózgu..

- O Boże..- pomyślałam -.. ktoś posprzątał moje biurko….

Ze strachem w oczach rozejrzałam się wokół, powoli, systematycznie ogarniałam wzrokiem najbliższe otoczenie Podświadomość podpowiadała mi, że lepiej zapomnieć, uniknąć tematu, charakter i upór krzyczały zupełnie co innego. Bitwa myśli i głosów w głowie przechyliła ostatecznie szalę..
-.. rozpoczynam śledztwo – pomyślałam – dowiem się kto i dlaczego mi to zrobił.

Wiedziałam, że jeśli pozostawię sprawę samą sobie, sytuacja się powtórzy. Ktoś zacznie siadać na moim krześle, pić z mojego kubka, a nawet dotykać starannie ułożonych plastikowych półek na dokumenty, których organizacja i dokładny opis zajęły tyle mojego cennego czasu!

Trzeba było stworzyć plan, znaleźć punkt zaczepiania i jak po nitce, powoli dojść do sedna sprawy. Najpierw trzeba było jednak sprawdzić czy niczego nie brakuje, wietrzyłam tu jakiś podstęp. Czyste biurko miało być tylko odwróceniem mojej uwagi a przestawione krzesło miało zmylić obiekt, na którym na wejściu zaczepiłabym wzrok. -… co ten ktoś miał zamiar ukryć? Czego brakuje? – myślałam gorączkowo.

Śledztwo rozpoczęłam od ‘kpd’ – Kilku Pytań Do
- M. szukałaś czegoś na moim biurku? – spytałam ukrywając emocje i nie dając poznać po sobie sprzecznych uczuć targających moje ‘emocjonalne synapsy’.
- Nie, położyłam Ci tylko karteczki samoprzylepne, pożyczyłaś mi wczoraj cały bloczek, oddałam więc resztę.
Istotnie, karteczki leżały zaraz obok niebieskiej półki wypchanej dokumentami o bliżej nieokreślonym celu, uparcie czekającymi na swoje miejsce w piętrzących się w szafce niebieskich segregatorach.

- A czy ktoś tutaj był? – spytałam wciąż utrzymując spokojny i opanowany wyraz twarzy.
Wczoraj na koniec dnia już nikogo, tylko D zabrał kluczyk do szafki z ciastkami i zniknął za ścianą.
- Nikt więc ze swoich – pomyślałam starając się zebrać fragmenty tej układanki w jakikolwiek racjonalny wzór. Postanowiłam jednak nie poddawać się i jeszcze raz na spokojnie przeanalizować wygląd stanowiska pracy. Spokojnie obejmowałam wzrokiem półkolistą przestrzeń mojego biurka, ścianki działowe, szafkę, kwiatka o skomplikowanej łacińskiej nazwie ewidentnie domagającego się podlania, plastikowe półki na dokumenty, dokumenty, przy biurkowy kontenerek, szarą chropowatą wykładzinę podłogową i ponownie, przestrzeń biurka, szafkę, półki…po czym… krople zimnego potu pojawiły się na moim czole, ręce zadrżały a zęby zacisnęły w przypływie nagłej świadomości. Powoli sytuacja i cel tego wszystkiego stworzyły jedną płynną całość, która zalała mnie jak fala tsunami.

Ktoś ukradł mój jedyny żelowy długopis! – ta świadomość spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Nie wiedziałam zupełnie co mam zrobić, stałam przy biurku i tępo wpatrywałam się w pusty przybornik na akcesoria biurowe..

Cdn…

CrazyLady_medium

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>