Ja nie lubię dzieci!

Ja nie lubię dzieci.

Ja dzieci nie cierpię.

Na dzieci reaguję pilną ucieczką, odwróceniem wzroku, wewnętrzną agresją.

Na dzieci w autobusie wrzeszczące i plujące najchętniej zastosowałabym karę cielesną i zatkała usta taśmą klejącą.

Na pytanie kiedy będzie dziiiiidzia, dzidziunia, dzidziusia reaguję morderczym spojrzeniem i nożem w ręku- Dzidzia, ja ci k. dzidzie dam, na jedzenie mi ledwo starcza, wynajmuję kawalerkę, perspektyw na przyszłość żadnych, chyba, że kraj zmienię, a Ty mi k. z dzidzią wyskakujesz. Moja pochwa i macica i won Ci do tego.

Ja dzieci mieć nie chcę, nie planuję, mieć nie będę, za aborcją jestem w 100 procentach. Moje ciało, nikt mnie nie zmusi. Mamusią być nie muszę.

Do dzisiaj.

Moja terapeutka powinna teraz przyklasnąć w dłonie, głośno i z entuzjazmem.

Zwykły spacer z przyjaciółką i jej półtoraroczną córeczką. Przygotowanie? - Rany Piotrek, jak ja zniosę dziecko w najbliższej okolicy, a co ja zrobię jak podejdzie i będzie do mnie gadać? I spojrzy tymi oczyma licząc na uwagę, której jej nie dam? Jak na spokojnie porozmawiamy z brzdącem krzątającym się tuż obok? Gdzie ja jadę, co ja robię, przecież ja nie cierpię dzieci!

Dziecko okazało się nietypowe, specjalne, magiczne, nie wiem jak to nazwać, słów mi brakuje.

Jadę autobusem, K ma czekać na mnie z małą na przystanku. – Rany Julek, nie wiem jak się zachować. Kolejna maska z serii słodka dzidzia? Nie no dzidzie lubię, dzidzie są niewymagające – płaczące, kupkające i siusiające, luz, ale to już NIE DZIDZIA! - nogi jak z waty, czuję, że maska z twarzy stanowczo za szybko spadnie, serce wali jak młot burzący ściany działowe w mieszkaniu, kropelki potu pojawiają się na linii ucho-szyja….

Wysiadam, zbieram wewnętrzną siłę, podchodzę. -Agugugu ihiiiiii – uśmiech, wielkie ciemne oczęta i rączki machające na boki z wózka na mój widok rozbroiły mnie zupełnie. Jak to? Co to? Przecież dzieci się mnie boją! O nieeee, tutaj ten tekst zupełnie nie pasuje!

Plac zabaw, tak tak, ja i plac zabaw i frajda z bujania małej M szczerzącej się do mnie już zębnie i prowadzącej nie do końca zrozumiałe dialogi.

Mieszkanie, Ja… bawię się z małą M w „akuku”, na które mała reaguje rozbrajającym entuzjastycznym śmiechem.

Obiad… wsuwam przepyszną carbonarę, podchodzi mała M i na plastikowym widelczyku wciska mi rurkę makaronu, przyjmuję grzecznie z głośnym „Pyyyycha” i widzę jak rozchichotany malec nabija kolejną rurkę i podaje nowej cioci – umarłam i narodziłam się na nowo.

Siedzę na łóżku, małe ciałko rzuca się na mnie ze śmiechem i wtula w szyję – umarłam i narodziłam się po raz drugi.

Oglądam zdjęcia na komórce, obok słyszę gaworzenie, małe ciałko ponownie zbliża się chwiejnym krokiem, opiera o mnie i gaworząc spogląda w ekran samsunga po przejściach, śmieje się, gaworzy i nie znając słów nuci „wlazł kotek na płotek” – umarłam i narodziłam się po raz trzeci.

Zbieram się do wyjścia, mały człowieczek widząc, że zaczynam zakładać buty ryczy wniebogłosy, podchodzę, głaszczę po główce – umarłam, jestem zombie.

- Ciotka jeszcze na pewno wróci po rozpieszczać Cię totalnie :-)

smieszny_bobas

17 comments on “Ja nie lubię dzieci!
  1. Cudzych dzieci mozesz nie lubic, ok, bywaja wkurzajace ale nie wietze, ze gdybys urodzila, nie pokochalabys… To odruch naturalny.
    Jesli zas pewna jestes ,ze nie pokochasz, to masz racje, nie zachodz w ciaze. Niekochane dzieci bsrdzo cierpia.
    Jestem za aborcja ale tylko z bardzo waznych powodow.
    Pozdrawiam

    • Na pewno pokocham, nie jestem na to gotowa po prostu.
      A co do aborcji, zdania nie zmienię, ale każdy ma prawo do swojego :)

  2. Nie lubisz dzieci, Twoja sprawa. Nie chcesz ich mieć, Twoja sprawa. Ale pisanie frazesów typu ” moje ciało, moja sprawa” wymaga lekkiego przemyślenia chyba. Już samo w sobie jest niedorzeczne i infantylne. A jeśli dotyczy płodu ( bo chyba to miałaś na myśli) to już całkowity absurd. Dziecko w ciele matki to odrębny byt, w którym nawet nie płynie kropla matczynej krwi. To byt, który po osiągnięciu określonego stadium jest w stanie z zupełnym powodzeniem egzystować bez łaski matczynego ciała. Idąc śladem Twojego rozumowania należy uznać , iż Twoja matka będzie miała słuszność roszcząc sobie prawa do Twojego ciała, powstałaś z jej komórki jajowej i dojrzewałaś w końcu w jej macicy… przepraszam, ale na pisanie mało przemyślanych tekstów trzeba jakoś reagować. Pozdrawiam.

    • Napisałam już. Każdy ma prawo do swojego zdania i jego wyrażania. Dyskusja mogłaby być długa i pewnie owocna, ale to nie o to w przekazie notki na blogu chodzi :)

  3. wczoraj pan doktor robiąc wywiad zapytał czy mam dzieci… nie mam… czy chciałam… nie chciałam… czy uważam brak za stratę… nie nie uważam… nigdy nie miałam instynktu macierzyńskiego… nie lgnę do dzieci, ale jak się zdarzy jakiś uroczy mały człowiek to czemu nie… daje się uwieść… jest to chwilowe, ale miłe… generalnie ludzie się zmieniają i to małe, rozkoszne z czasem zmienia się, wyrasta i przestaje być rozkoszne… taki los… z perspektywy czasu jakby się trafił potomek, to pewnie go bym wychowała… ale nigdy nie dążyłam do tego, nie pragnęłam, nie marzyłam, nie miałam parcia na macierzyństwo… i dobrze, bo los tak się ułożył, że właśnie takie moje podejście do sprawy pozwala nam żyć szczęśliwie i zgodnie we dwoje… nie czuję się niedowartościowana… wręcz przeciwnie… :)

  4. W końcu natrafiłam na bloga rozważej i mądrej kobiety. Mam dokładnie takie samo podejście jak Ty. Uważam, że bękart to największy syf i kara. Może niektóre są urzekające, ale to tylko pozory. Przez 5 minut każdy bachor może być urzekający. Również jestem 100% za aborcją. To, czego doświadczyłaś podczas spotkania z dzieckiem, jest iluzją. Gdybyś posyła z nią przez miesiąc, oszalałabyś. Na pewno wydziera mordę w nocy, a jej matka marzy, aby chociaż przespać pół nocy bez bycia budzoną. Zostań przy sowim toku myślenia, a za kilka lat będziesz szczęśliwą kobietą bez „bagażu”, podczas gdy inne matki polki będą już wrakami, bo tak je urządza ich „boże dary”, hahaha.

    • Agato, denerwują mnie dzieci, ale nie pałam do nich ogromem nienawiści, a już na pewno nie nazwałabym żadnego z dzieci „bękartem”.
      Nie mam do nich podejścia, utrzymuję dystans, ale nigdy bym żadnego nie skrzywdziła.
      Nie uważam też, że dzieci to kara, a tym bardziej syf. Po prostu nie każdy je lubi i nie każdy jest na nie gotowy (np. ja), a w związku z tym, że nie jestem na nie gotowa, nie zamierzam zachodzić w ciążę. Może kiedyś mi się odmieni :-)
      Za aborcją jestem bardziej ze względu na to, że to moje ciało i mam prawo o nim decydować, a nie dlatego, że nie lubię dzieci.
      A JEŚLI kiedyś jednak zdecyduję się na posiadanie potomstwa, to pewnie jak każda mama będę je uważać za najpiękniejsze i najcudowniejsze.
      I nie usunęłam Twojego postu, po prostu nie zdążyłam go zaakceptować.

        • Trochę dziwne to Twoje podejscie Agato. :) Praagne przypomnieć, ze Ty tez byłas tym „dracym morde” bękartem/bachorem..Każdy był DZIECKIEM i nie rozumiem podejscia dziewczyn, które są 100% za aborcją..A co by było gdyby Wasze matki miały taki sam poglad na ten temat to co? Was by nie było..Jeśli Wam dano prawo do zycia to dlaczego Wy to prawo innym (chociaz terz czysto hipotetycznie)zabieracie? Dla mnie to totalny egoizm. Nie chcesz mieć w domu bachora? Nie usuwaj. Po urodzeniu oddaj, ale nie zabijaj! Jest tyle osób, które pragna mieć dziecko, a choćby skały..to nie mogą mieć. Dajcie i im szanse jeśli juz..Chociaż moze byc i tak, ze ten Wasz rozwrzeszczony bachor, który jest WASZ moze okazać się idealnym dzieckiem. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dziewczyny. Nie decydujcie o zyciu CZŁOWIEKA, który nie ma jeszcze prawa głosu..Takie babcine gadanie, ale niestety. Na temat aborcji jestem uczulona i bola nie te wszystkie stwierdzenia 100% aborcji bo każdy mógł byc poddany takiemu zabiegowi, ale jednak jest, życie, DECYDUJE. Nie odbierajcie tego innym, proszę.

          • To weź tego czyjegoś dzieciaka z macicy i uródź sama. Nie możesz? Bo nie jest odrębnym człowiekiem, jest częścią ciała matki i tak powinien być traktowany. Nie jest człowiekiem, jest jak jej wyrostek robaczkowy, ona może z nim życ ale nie musi. On bez niej nie istnieje. Moja matka była za aborcją na 100%, urodziła mnie bo chciała, czujesz różnicę?

    • Współczuję z całego serca Twojej mamie, że urodziła bękarta z mordą drącą się w nocy, że zrobiłaś ze swojej rodzicielki wrak. Przez chwilę się zastanawiałam jak możesz żyć przepełniona taką doza nienawiści, ale wolę pozostać nieświadoma. I żebyś nie miała złudnych myśli wobec mnie to uprzedzę, że nie mam parcia na dziecko i nie pieję z zachwytu nad maluchami, mam męża i 30 lat, wychodzę z założenia, że jak mam mieć dziecko to będę je miała jak nie to nie, ale w życiu nie obraziłabym malucha.

    • Współczuję twojej mamie i tacie w sumie też, że mają taką córkę…Ciesz się,że ty nie jesteś bękartem i syfem dla swojej matki.a może jesteś ? Nie sądzę w każdym razie,skoro żyjesz.Bo mogła cie potraktować jak niepotrzebne coś w swoim ciele i pozbyć się ciebie.Ale cóż,pewnie karma dosięgnie i ciebie,takie jest życie…Wrakiem to ty się staniesz na starość,jak nie będzie miał kto ci pomóc fizycznie czy psychicznie,nie poda ręki,nie zrobi herbaty,nie porozmawia…I chyba nie masz pojęcia,jaka może człowieka i za co spotkać kara w życiu i bynajmniej to nie jest dziecko,jakie by nie było.

  5. Ależ ja Cię świetnie rozumiem! Nie lubię dzieci, nie bawi mnie przebywanie z nimi, nie zachwycam się każdym napotkanym dzieckiem. Zawsze tak miałam i mimo, że mam Pannę M, którą uwielbiam nad życie, to w stosunku do całej reszty dzieci mój stosunek się nie zmienił. Ale czasami trafia się taki mały szkrab, który Cię rozbroi całkowicie. Ale dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam :D Pozdrawiam!

  6. Mowilam,ze moje dziecie rozkochuje w soboe kazdego,nawet najbardziej anty- dzoeciowwgo,a pozniej to juz tylko pozostaje tesknic :) dziekuje za te pyssne slowa…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>