Gdybym miała wybierać między szczęściem a rozumem, stworzyłabym szczęśliwy rozum

Ostatni tydzień zionął zapachem ucieczki …

Myśli zabierające, pożerające cały dobry humor oplotły silnymi węzłami moją głowę.
Codziennie trawiłam, bardzo źle, dziesiątki niebieskich słoni, o których miałam już nie myśleć.

Od myśli do czynów jest tak blisko, bardzo chciałam, powiedzieć sobie „przestań!”, krzyknąć na wewnętrzne Ja, zacząć od początku, bez tego, z czystą kartą w głowie, bez myśli w głowie, bez myśli prowadzących do czynów, bez zachowań, które śmiało można by określić mianem destrukcji.

Balansowałam, chybotliwym krokiem zmierzałam ku ziemi, aż chwyciłam się ostatniej deski ratunku.

Sprzężenie zwrotne, wiecie co to jest? 
Nie ma tu dużo do tłumaczenia, to po prostu jedna zasada „Uśmiechnij się a Twój umysł uwierzy w szczerość uśmiechu”.

Uśmiechałam się więc jak głupia, w domu, w pracy, w sklepie, w autobusie.
Efekty?

Przykład…

Hipermarket. Podchodzę do kasy. Pani ok pięćdzieisątki z miną niewolnika pracującego w kopalni w czasach średniowiecza, zaczyna odbijać mój towar z taśmy.
Uśmiecham się, a co…
Pani wytrzymuje długo, ale w pewnym momencie daje spokój i odwzajemnia uśmiech.
I tu się zaczyna!
- A moja mamusia to kiedyś mięsa nakupiła jak głupia, a potem prądu trzy dni nie było i ona tego mięsa to z lodówki wyjąć nie chciała. Co ja wtedy miałam! Pani, Pani wie, że ten smrodek to tylko ocet zabija?
Uśmiałam się jak nigdy, powstrzymałam od wybuchu .. śmiechu.

Praca…
szczerzę się jak głupia pod natłokiem faktur, dokumentów i piskliwego dźwięku telefonu.

Szczerzę się, uśmiecham, próbuję… 
Pod koniec dnia… zauważam, że współpracownicy też się uśmiechają, że sterta dokumentów nie jest taka zła, dobrze się czuję, czas szybko leci a kawa jakoś lepiej smakuje.

Autobus.
Tłok. Tłum naciska na mnie plecami, ramionami i kolanami. Uginam się pod ciężarem natrętnego pasażera naprzeciwko. Pani obok uważnie mi się przygląda. Uśmiecham się, a co mi szkodzi. Spoglądamy na Pana X rozpierającego się ramionami, bo może jako pierwszy złapie zwalniające się miejsce. Uśmiechamy się obie. Ten człowiek nie jest już denerwujący, jest śmieszny.

Sklep z elektroniką.
Czekam w błogiej, leniwej kolejce po fakturę, za mną Pan z chłopcem lat ok pięciu próbuje uspokoić synka machającego elektronicznym pistoletem i bawiącego się w Szwarcenegera jak mniemam. Uśmiecham się, dostaję więc strzał w brzuch, umieram, na wesoło.

Zasad jest kilka. Ja stosuję kilka, włączając w to coś, czego do tej pory nie robiłam.

1. Budzisz się rano. Mętnym wzrokiem spoglądasz w sufit. Przeciągasz się, długo i leniwie. Uśmiechasz się do sufitu i mówisz sobie „Dzień dobry, dzisiaj będziesz silna i odgonisz wszystkie demony”.

2. Wstajesz na tyle wcześniej żeby na spokojnie ogarnąć ciepły prysznic, suszenie włosów, kanapkę i filiżankę kawy.

3. Na papierosa przed wyjściem też starcza czasu.

4. Karmisz koty i dajesz im „po buziaku” przed wyjściem.

5. Dajesz buziaka mężowi.

6. Do pracy zabierasz dwie kanapki.

7. Nie patrzysz się na to jak zatłoczony jest podjeżdżający na przystanek autobus, cieszysz się, że w ogóle przyjechał.

8. Cieszysz się z możliwości przytulenia do innych w metrze. Bliskość międzyludzka jest bardzo ważna :-)

9. W pracy spoglądasz w lustro i mówisz „Jestem zajebista”.

10. Do lunchu zażywasz tabletkę magnezu, tran w kapsułkach, tabletkę ziołową na uspokojenie (jeśli jesteś spięta) i lecytynę (lekomania dopiero u mnie rozpoczęta). Rano, przed wyjściem z domu, zapijasz preparat witaminowy z witaminą D.

11. Dwa razy w tygodniu, po pracy, idziesz na afro, wracasz do domu tak zmęczona, że demony nie mają szans na zajęcie Twoich myśli, myślisz tylko o prysznicu i łóżku.

12. Uśmiechasz się, to przede wszystkim!

13. Na lustrze w łazience naklejasz motywujące karteczki (sama zdecyduj co Cię motywuje) „walcz”, „nie poddawaj się”, „jesteś zajebista”, whatever, byle było to dla Ciebie ważne.

13. Warto też mieć męża Kubańczyka, ale swojego nie oddam :)

Moja zasada na dziś, jutro i każdy kolejny dzień?  ”Gdybym miała wybierać między szczęściem a rozumem, stworzyłabym szczęśliwy rozum” – cytat produkcji własnej.

changes

3 comments on “Gdybym miała wybierać między szczęściem a rozumem, stworzyłabym szczęśliwy rozum
  1. Tyle w blogosferze narzekania na różności, a tutaj trafiam na tak pozytywny wpis. Uśmiechanie i pozytywne nastawienie bardzo poprawiają samopoczucie. Pozdrawiam :-)

  2. Bardzo dobre podejscie :)
    Ja tez jak jestem w Polsce usmiecham sie na ulicy, w metrze, tramwaju. Czasem spotykam sie z obojetnoscia, poplochem (skad ona mnie zna) :) albo z usmiechem. Co smielsi zagaduja i pare przystankow szybko zlatuje :)
    Jesli na czyjas agrasje reagujesz agresja to spiecie gotowe, usmiechem czy zartem mozna wiecej zalatwic niz krzykiem ;)
    Uwielbiam wakacje na Karaibach, zwlaszcza na Kubie. Nie trzeba wiele miec zeby byc szczesliwym :)
    Szczescie nie zalezy od posiadania rzeczy a od…. poczucia humoru i zyczliwosci.
    Wyjatek stanowi posiadanie ;) … meza Kubanczyka :) :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>