Cisza, oaza, spokój cmentarny – zmarłych nigdy się nie zostawia

Cichy szum nie tak starych drzew i nie tak dużych liści.
Puste asfaltowe aleje i alejki.
Labirynt ścieżek i oznaczeń.
Samotne ławki nagrzane od słońca i wszechobecna cisza.
Godzina 19:00, Cmentarz Północny, z dala od zgiełku miasta.
Przy bramie jedna tylko otwarta blaszana budka z kwiatami i przemiła starsza Pani odstępująca mi doniczkę ślicznych kwiatów „po kosztach”, bo ona rozumie, że ja przyjeżdżać nie zamierzałam i drobnych tylko kilka złotych, kartą nie da rady, a potrzeba była taka, że wsiadłam w autobus i jestem z kupionymi na szybko gdzieś w kiosku zniczami byle zdążyć przed zamknięciem.

Wyłączyłam się, ja i moje myśli, same ze sobą i On tak bardzo mi bliski.
Jedyne takie miejsce, w którym pozbywasz się z ciała demonów wypuszczając je z duszy jedną słoną łzą spływającą powoli po lewym policzku.
Miejsce, w którym nikt nie przeszkodzi Ci w Twoim „byciu”, „smutku”, oczyszczeniu.
Oaza, w której nikt nie patrzy dziwnie kiedy szeptem rozmawiasz z nieżyjącymi siedząc na ławce i wpatrując się w wiszące na nagrobku zdjęcie.
Nikt nie podejdzie i nie przeszkodzi.

Miejsce gdzie wiatr niesie głosy tych, którzy fizycznie już nas opuścili.
Nie jestem katoliczką, ale też nie wierzę w NIC.
Czuję Go, jego wsparcie, czasem odwiedza mnie w snach, rzadko, za rzadko, ale mimo to.

Poczułam ogromny zastrzyk energii, chęć pokazania, że warto, że chcę, że walczę o to aby móc kiedyś przyznać, że na pewno jest ze mnie dumny i ja też.
Warto upaść, podnieść się, wstać rano, wyprostować plecy i powiedzieć JESTEM, TU I TERAZ i NIGDY nie poddam się w walce o moje zdrowe i pełne szczęścia życie.

Nigdy nie opuszczajcie zmarłych, nie zostawiajcie grobu na pastwę zwiędłych liści, starych kwiatów i kurzu.
Ja już nigdy nie popełnię tego błędu.
Jedna wizyta, a czuję, że mi się chce, że walczyć będę o siebie i najbliższych do samego końca, i nigdy się nie poddam.

A kiedy przyjdzie dzień, w którym słońce straci barwę a poranek odbierać będzie chęci do życia. Kiedy myśli złe opanują umysł i serce, nie myśląc o niczym ponownie wsiądę w autobus i pojadę przejść przez labirynt i usiąść na ławeczce przed grobem. I znowu zostawię demony wyrzucając je z siebie jedną słoną łzą, bo wiem, że ktoś pomaga mi w tym aby mieć chęć i energię do tego żeby znowu rano wstać.

cm

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>